technologie

Next.js vs WordPress: co mówią dane o wydajności?

Sebastian Skura5 min czytania

WordPress napędza ponad 40% internetu, a mimo to co druga strona na nim nie przechodzi progów szybkości Google. Zamiast opinii, dane: wyniki Core Web Vitals z HTTP Archive, wpływ Elementora, statystyki bezpieczeństwa wtyczek i uczciwa odpowiedź, kiedy WordPress wciąż jest dobrym wyborem.

Zacznijmy uczciwie: WordPress nie jest złym narzędziem

Według W3Techs WordPress napędza dziś 41,2% wszystkich stron internetowych i prawie 60% stron o rozpoznanym CMS-ie (stan: lipiec 2026). Tak dużej popularności nie osiąga się przypadkiem: WordPress jest darmowy, ma ogromny katalog wtyczek i motywów, a redakcja może publikować treści bez udziału programisty.

Od razu też zaznaczmy nasz interes: SKWEB buduje strony w Next.js, więc mamy w tym porównaniu swoją preferencję. Właśnie dlatego wszystkie liczby w tym tekście pochodzą z publicznych, pierwotnych źródeł (głównie z HTTP Archive, które mierzy realne wizyty użytkowników Chrome) i podajemy je również tam, gdzie są dla nas niewygodne.

Core Web Vitals: co mierzy Google i jak wypada WordPress

Google ocenia doświadczenie użytkownika trzema metrykami Core Web Vitals: LCP (szybkość wczytania głównej treści, próg 2,5 s), INP (reakcja na interakcję, 200 ms) i CLS (stabilność układu, 0,1), liczonymi na 75. percentylu realnych wizyt. Strona „przechodzi”, gdy wszystkie trzy są w normie.

Według raportu technologicznego HTTP Archive (czerwiec 2026, ruch mobilny) progi przechodzi 48,8% stron na WordPressie, wobec 53,1% średniej dla całego internetu. Ciekawiej robi się po rozbiciu na sposób budowania: strony składane Elementorem przechodzą w 36,8%, a strony na czystym edytorze Gutenberg w 60,1%, wyraźnie powyżej średniej. To nie WordPress jest wolny; wolne są ciężkie page buildery, którymi się go obudowuje.

Jest i druga strona medalu: WordPress w segmencie 10 tysięcy najpopularniejszych serwisów przechodzi Core Web Vitals w 59,3% przypadków, a jego zbiorczy wynik poprawił się rok do roku o ponad 5 punktów procentowych. Dobrze zrobiony WordPress po prostu działa.

A Next.js? Uczciwie: średnia rynkowa też nie błyszczy

W tym samym raporcie zbiorczy wynik stron na Next.js na urządzeniach mobilnych to 32,5%, gorzej niż WordPress. Nie ukrywamy tej liczby, bo dobrze pokazuje ważną prawdę: żadna technologia nie daje szybkości „z pudełka”. Profil próby jest inny (na Next.js powstają głównie duże, ciężkie aplikacje komercyjne), ale wniosek zostaje: o wyniku decyduje wykonanie, nie logo frameworka.

Argument za Next.js leży gdzie indziej: w architekturze renderowania. Framework domyślnie generuje strony na serwerze lub w czasie budowania, więc przeglądarka dostaje gotowy HTML zamiast pustej strony i paczki skryptów. Jak wiele to znaczy, pokazał opisany przez Google przypadek Vodafone: test A/B, w którym poprawa LCP o 31% (głównie dzięki przeniesieniu renderowania na serwer) podniosła sprzedaż o 8%. Nasze strony firmowe to w praktyce statyczny HTML z minimalną ilością skryptów, dlatego możemy gwarantować wynik Lighthouse 90+.

Dlaczego page buildery spowalniają strony

Mechanizm jest dobrze udokumentowany. Narzędzia typu „przeciągnij i upuść” opakowują każdy element strony w dodatkowe warstwy kodu, przez co dokument puchnie. Google w dokumentacji Lighthouse ostrzega przy ok. 800 elementach DOM, a powyżej ok. 1 400 zgłasza błąd. Tymczasem strony składane builderami regularnie te progi przekraczają. Duży DOM to wolniejsze przeliczanie stylów, większe zużycie pamięci i gorsza reakcja na kliknięcia (INP).

Co znamienne, przyznaje to sam Elementor: na firmowym blogu zaleca przejście ze starego układu sekcji na kontenery, bo generuje on o połowę mniej elementów. Kierunek słuszny, ale to leczenie objawów architektury, w której strona wizytówka potrafi ważyć tyle, co średni sklep internetowy.

Bezpieczeństwo: 9 na 10 podatności siedzi we wtyczkach

Drugi koszt ekosystemu wtyczek to bezpieczeństwo. Według raportu Patchstack „State of WordPress Security in 2026” w 2025 roku w ekosystemie WordPressa ujawniono 11 334 nowe podatności (o 42% więcej niż rok wcześniej), z czego 91% dotyczyło wtyczek, a zaledwie 6 samego rdzenia. Niemal połowa (46%) nie miała łatki w chwili ujawnienia.

Z kolei Sucuri podaje, że 95,5% zainfekowanych stron opartych o CMS, które analizowali, działało na WordPressie, przy czym sami zastrzegają, że to pochodna popularności platformy, nie jej jakości. Istotniejszy jest inny ich wynik: w momencie infekcji 39% stron miało nieaktualne oprogramowanie, a wśród najczęściej spotykanych podatnych komponentów wymieniają m.in. Elementor Pro. Praktyczny wniosek: strona na WordPressie to zobowiązanie do regularnych aktualizacji. I ten koszt trzeba doliczyć do ceny strony. Strona statyczna nie ma panelu logowania, bazy danych ani wtyczek do łatania, więc powierzchnia ataku jest nieporównywalnie mniejsza.

Kiedy WordPress, a kiedy Next.js? Prosta decyzja

Nasza szczera rekomendacja wygląda tak:

  • Wybierz WordPress, jeśli publikujesz codziennie (blog, portal), potrzebujesz dziesiątek gotowych integracji z dnia na dzień i masz kogoś, kto zadba o aktualizacje, albo budżet na opiekę techniczną.
  • Wybierz Next.js, jeśli strona ma przede wszystkim sprzedawać: liczy się szybkość, wynik w Google, bezpieczeństwo bez comiesięcznego łatania i pełna własność kodu. Czysty, semantyczny kod ułatwia przy tym dostępność zgodną z WCAG 2.1 i EAA, która od 2025 r. jest wymogiem prawnym.
  • Edycję treści rozwiązuje headless CMS: system CMS podpinamy do strony w Next.js, więc samodzielna edycja treści nie wymaga rezygnacji z szybkości.
  • Masz już stronę na WordPressie, która działa? Zostaw ją. Migrację warto planować, gdy strona realnie hamuje sprzedaż albo koszty opieki rosną szybciej niż ruch.
co dalej?

Chcesz przełożyć to na swój projekt?

Zajmujemy się tym na co dzień. Sprawdź zakres i ceny albo policz wycenę swojego projektu w kalkulatorze.

Strony internetowePozycjonowanie (SEO)Systemy CMS i CRM
Wyceń projekt
częste pytania

Pytania, które słyszymy najczęściej.

Masz inne pytanie? Napisz: kontakt@skweb.pl

Sam WordPress? Nie. Strony na czystym edytorze Gutenberg przechodzą Core Web Vitals częściej niż średnia całego internetu (60% wobec 53%, HTTP Archive, czerwiec 2026). Problemem są ciężkie page buildery i nadmiar wtyczek, które potrafią zepsuć wynik każdej platformy.

Samo w sobie nie; Google nie premiuje frameworków, tylko efekty. Jeśli jednak migracja realnie poprawi Core Web Vitals i szybkość ładowania, a przekierowania 301 zachowają dotychczasowe adresy, to tak, bo szybkość jest potwierdzonym czynnikiem rankingowym od 2021 r.

Przez headless CMS: panel do edycji treści działa osobno, a strona pobiera z niego dane i dalej serwuje szybki, statyczny HTML. Dostajesz wygodę edycji jak w WordPressie, bez jego wtyczek i comiesięcznego łatania.